FRAGMENTY I CYTATY

Fragmenty i cytaty z książki Kiedy rodzą się skrzydła Ishilii Ver



Miarowo kołyszę się na krześle, wpatrzona w ekran mojego laptopa. Nic na nim nie widać, jednak nie ma to znaczenia. Wystarczy mi zapach kawy, smak powolnego łyku i krople deszczu. W nich moja nadzieja, marzenia i tęsknota za nieznanym. Zaraz, chyba troszkę kłamię, tak zupełnie niechcący. Na ekranie laptopa widać kurz, ale komu on przeszkadza? Jest przyjaźniejszy od różowego obłoku, który obniża się każdego dnia.



Kluby to miejsca, w których mamy możliwość być razem, jednak w rozdzieleniu od innych mentalną blokadą spowodowaną strachem przed nawiązaniem bliskości. Ogłosili nam, że samotność jest darem umożliwiającym samopoznanie i dążenie do doskonałości.



– Pani Rozproszona, uważam, że najlepiej Pani przypilnuje tematu i zrobi świetne notatki. Pamiętam Pani pierwszy raport. Był na dwadzieścia dwie strony. Gdy zobaczyłem ten stos informacji, oczywiście uznałem, że nie potrafi Pani wyłonić tego, co istotne.



Czuję bijące od niego ciepło i choć sama jestem motylem, to mam wrażenie, że tysiące innych właśnie zagnieździło się w moim brzuchu.



Sama w klubie nie spotkałam jeszcze nikogo, kto wydawałby mi się interesujący. Setki ludzi, a wśród nich zapewne mnóstwo takich jak ja, którzy oceniają innych jako nieciekawych.



– Pstrokata, prawdę mówiąc, jesteśmy czwórką różnych osobowości. Znamy się z Tuby. W niej wspólnie spędzamy czas, być może tylko dlatego, że nie wiemy, co ze sobą zrobić w długie puste wieczory...



Czy kolkwicja ma prawo odpłacić krzywdą za krzywdę? Może to właśnie z powodu podłości niesie śmierć dla niektórych z nas? Jednak nie jest Bogiem, czy ma prawo to robić?



Jeśli umiesz pogodzić się z przypisaną ci rzeczywistością, z brakiem możliwości zamieszkania z ukochaną osobą, odbierania twoich dzieci zaraz po urodzeniu, brakiem prywatności i spełniania marzeń, twoje życie należy do ciebie. Jeśli potrafisz nazwać to życiem. Jeśli pragniesz więcej i znajdujesz sposób na obejście reguł, a oni to wykryją, ktoś ginie.



Nie da się bezkarnie trwać w tej przestrzeni. W kolejnych etapach pracujemy nad pokonaniem lęków, krótkimi powrotami do rzeczywistości, za każdym razem wydłużając ten czas. Widzisz ten zegar nad kuchenką? Jego wskazówki biegną do tyłu. Gdy wybije godzina zero, a przybysz nie zdąży powrócić na stałe do realnego świata, umiera.



– To trudne… za trudne dla mnie… Wiem, że nic nie pamiętasz… I wiem, że nie ma szans, abyś mógł pamiętać. I wiem, że tam się więcej nie spotkamy. Zamknęły się drzwi. I wiem, że jak zaśniesz, to już nigdy tu nie wrócisz. Zwyczajnie umrzesz.



Najwięcej czasu zajęło mi zaprojektowanie WLS oraz micro CNF. Pierwsze testy wyszły zadziwiająco dobrze. Musiałem dograć właściwe umiejscowienie w generatorze oraz transmisję do wnętrza poliobwodu. I mamy już synchronizację impulsów fal elekromagnetycznych z promieniowaniem jonizującym oraz możliwość prowadzenia kontrolowanej reakcji łańcuchowej rozszczepiania jąder atomowych bezpośrednio w wiązce. Generator jest w sumie wyposażony w sto dwadzieścia jeden punków emisyjnych promieniowania, co powoduje destrukcję kolkwicji zajmującej powierzchnię o średnicy około stu kilometrów.



Nie można mieszkać w grupie w jednym domu. Wiele rzeczy nie można. My łamiemy te reguły. I Wszechświat jakoś nie wyciąga konsekwencji wobec nas. Gospodarzu, trzeba walczyć do końca. Zostawisz nas na pastwę losu?



– Kocham cię najbardziej na świecie. Jesteś dla mnie wszystkim. Przepraszam, tak bardzo przepraszam. Wiem, że pochłonęła mnie moja nowa praca. Nigdy wcześniej nie robiłam tego, co lubię.



– Zrozum, musisz to zrobić. Wiem, że potrafisz, tylko z jakiegoś powodu nie możesz i nie chcesz. Jesteś dla nas jak ojciec. Nie możesz nas skazać na taką karę. On próbuje zabić moją nadzieję na tysiąc możliwych sposobów. Ja nie potrafię odpuścić. Dlatego tutaj jestem. Będę o niego walczyć tak długo, jak tylko będzie żył.



– On nie żyje – wymawiam głucho. – Niemożliwe, mój Motyl umarł…

Pstrokata płacze pochylona nad Morowym. Domyślam się, że i jemu nie udało się przeżyć. Do wagonu wpada Prężny, a zaraz za nim Pan Bystry. Uśmiech zadowolenia znika z ich twarzy, gdy spostrzegają dwa ciała leżące na podłodze. Patrzę na nich bezradnie, powtarzając bezwiednie:

– Nie żyją, zabili ich. Już nigdy nie zobaczę mojego Motyla… Umarł… Nie żyje…



– Błękitne niebo, nie ma już kolkwicji – wypowiadam i widzę, jak przez ciało staruszki przebiega nerwowy skurcz. Z jej ust nie padają żadne słowa. Dziwi mnie to. Tyle lat życia pod nadzorem Grasów, a teraz tylko drgnięcie?

– Czy to dobrze, czy to źle, że już ich nie ma? – Spoglądam na nią wyczekująco.

Całe życie patrzyłam na różowe niebo, żyłam po cichu, nikomu nie wadziłam, nie przeszkadzałam im.

– Nie cieszy cię to, że teraz jesteśmy wolni? – Patrzę na nią z niedowierzaniem.

– Nie wiem, co to znaczy wolność – odpowiada po cichu.



– To nasz wybór. – Jeden z mężczyzn podchodzi do mnie. – Nie oskarżaj jej o nic. Ona uratowała nam życie. Bez niej już dawno gnilibyśmy w ziemi.

Nie mogę w to uwierzyć. Spoglądam na Motyla i widzę konsternację malującą się na jego twarzy.

– Jak możesz? – Spogląda na Babinkę.

– To było jedyne rozwiązanie. – Staruszka kuli się w sobie. – Nie mogło być inaczej. Nie zasługujemy na lepsze życie. Jesteśmy wdzięczni za to, co mamy.



– Dlaczego mi nie powiedzieliście?

– Bo jesteś za murem. Niedostępna. Pochłonięta. Niezainteresowana. Wiesz, Rozproszona, uczestniczysz w tym wszystkim, jednocześnie nie uczestnicząc. Masz swój świat. Swój malutki skrawek. Nie ogarniasz całości. Dla ciebie to tylko dobra zabawa, dla nas walka o wolność.



Czarny Motyl siada na dłoni Magnesa, a błękitny na mojej. Zamykamy oczy i wsłuchujemy się we własne myśli. Z uśmiechem na twarzy czuję relację zdawaną przez Pstrokatą.



Uśmiecham się do mojego Motyla i przytulam mocno. Spoglądamy w niebo. Gwiazdy świecą tylko dla nas. I niech tak już pozostanie.





Książka Kiedy rodzą się skrzydła Ishilii Ver – wizualizacja
Zamów książkę Kiedy rodzą się skrzydła Ishilii Ver – księgarnie i sklepy

LUB ZOBACZ WIĘCEJ:

Recenzje, opinie i oceny o książce Kiedy rodzą się skrzydła Ishilii Ver

Ishilia Ver - autorka książki Kiedy rodzą się skrzydła